Usta miała lepkie i słodkie. Śnieg bezwstydnie muskał wargi, opadał na powieki i sklejał włosy. Płatki wirowały, przysłaniały niebo i z dziwną delikatnością dotykały zieleni drzew. Uśmiechnęła się tak dyskretnie, na ile pozwalała maska. Wszystko zasnuła biel, szpitalna biel, kolor równie obojętny, jak grzeczni panowie w kitlach, grzeczne panie, które przemykały przez korytarze niczym myszy, jak grzeczne dzieci z rękoma związanymi przy łopatkach. Mlasnęła nieprzyjemnie. Wspomnienia wracały, przypominały lata dzieciństwa, kiedy młody Ból wciśnięty był w kąt. Usta drżały, błękitne tęczówki wpatrywały się w piwne, ciemne, głębokie i przejrzyste niczym ropa. Ręce skulone spoczywały pod pośladkami, kolana przyciskały pierś, aż brakło tchu. Ból nigdy nie myślał, że potrafi kwiczeć i ujadać jak zwierzę, wić się, niczym zdrowy, połyskujący pstrąg.
Mleczna skóra wbijała się w ścianę, błękitne oczy zaczęły przypominać rybie, nieruchome, puste wręcz, przepełnione obojętnością. Siniaki schodziły z czasem, krwiaki wpełzały pod skórę, lizały blizny, a te utożsamiały się z jasnością karnacji. Czerwone serce wybijało kojący rytm, fioletowe żyły schowały się w ciele, błyskając przejmującym pulsowaniem.
Ból nauczył się żyć tak, jak od niego chciano. Usypiającym głosem snuł opowieści, rysował tylko tęczę, uśmiechał się z euforią w stronę grzecznych pań. Tylko serce biło z Niepokojem, gdy błękit wody spotykał się z ropą. Czerń rozlewała się w ciele, wywoływała paniczny Strach. Dlaczego Ból... miałby się bać?
Westchnęła, bardziej z przyzwyczajenia, niż potrzeby. Zdjęła biało-czerwone, lateksowe rękawiczki, rzuciła w śnieg. Przypomniała swoje usta, tuż na obojczyku posiadacza piwnych tęczówek, jęknęła przeciągle, odrzucając dreszcz. "Żegnaj, Strachu", szepnęła w nicość, dotknęła skręconego karku, sinych warg, złotawej plakietki.
Odchodząc, obejrzała się tylko raz: "zabierz go, Tato".
Pierwszy. :D
OdpowiedzUsuńIż nie znam się walorach oraz warstwach gramatycznych, mogę stwierdzić tylko i wyłącznie, że 'coś' w tym jest. Coś co sprawia, że mam ochotę czytać. Wszystko ładnie, składnie i poradnie. Oby tak dalej, polecam się na przyszłość; MD
OdpowiedzUsuńW o w.
OdpowiedzUsuńProlog bardzo mi się podoba, mimo że nie mam pojęcia o czym będzie opowiadanie. Domyślam się, że kompanami bohaterki będą Strach i Ból. Najbardziej spodobało mi się zdanie: zabierz go, Tato. Nie wiem, do czego się odnosi, ale wiem tylko, że chce więcej. <3
Napisz coś, prosimy ładnie.
OdpowiedzUsuńNienawidzę czytać opowiadań, a jak mnie jakieś zainteresuję, to znaczy, że musi być naprawdę dobre. Te właśnie takie jest, gratuluję! Będę stałym czytelnikiem, obiecuję.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mam adres bloga. Prolog mnie zaciekawił, nawet bardzo. Co mogę powiedzieć o języku? Hmm, w sumie nie mam żadnych zarzutów, poza tym bardzo barwnie piszesz. Czekam na pierwszy rozdział, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń